Menu
Spotkanie z nestorami STF

Spotkanie z nestorami STF

17 listopada 2016 r.

Ostatnie spotkanie członków i sympatyków STF było wyjątkowe, w całym znaczeniu tego słowa. Rozmawialiśmy o historii STFu. Niby standard, niby coś typowego, przecież dość często w ten listopadowy czas organizuję się wspominkowe spotkania. Ale…

Zaszczyciła nas swą obecnością wyjątkowo liczna grupa nestorów STF. Miło nam było, że przyjęli zaproszenie, że czują się jeszcze związani z STFem. Nie pamiętam kiedy i czy w ogóle w ostatnich latach i w takim gronie spotkali się na forum Towarzystwa – aż przyjemnie było patrzeć jak się witają. Nie wiem jak u innych, ale we mnie od razu wstąpiło poczucie szacunku do tych ludzi. Szacunek właśnie za to przywitanie, za ogromną wiedzę i doświadczenie, za historię, za teraźniejszą ich normalność.

W trakcie spotkania, rozmów, opowiadań, pokazu przeźroczy ten szacunek tylko narastał. Już pierwszy slajd z próbną paletą kolorów w postaci wachlarza, o trochę dziwnych sepiowatych barwach, wzbudził u wielu z nas przyjemny pomruk wspomnień. Wspomnień z czasów puszczania bajek z rzutnika na białej płaszczyźnie drzwi z zaciekami po malowaniu farbą olejną, czy też pierwszych pokazów diaporam w prowizorycznie zaciemnionym pokoju, w gronie przyjaciół.

Oglądaliśmy przeźrocza (prawdziwe slajdy!) i usłyszeliśmy o pierwszych wystawach, potyczkach z cenzurą, staraniach o miejsce na siedzibę i galerię STFu, o nazwiskach znanych i ważnych osób dla fotografii, nie tylko fotografii w ówczesnym Szczecinie, czy Pomorzu Zachodnim. Co ciekawe, niektórzy z nestorów pierwszy raz widzieli wiele z prezentowanych zdjęć i na nowo przyszła do nich przeszłość, wspomnienia. Było to widać na ich twarzach, w błyszczących oczach. Słyszeliśmy:

– „O! to ja tam jestem”
– „A ten to kto? Zaraz sobie przypomnę”
– „A tu malujemy nasza siedzibę”
– „Andrzej to Ty, ale miałeś wtedy włosów”

Myślę, że były chwile kiedy Oni, nestorzy zapominali o nas, pozostałych obecnych na spotkaniu. Że momentami nas tam nie było a Oni wkraczali w swoją enklawę wspomnień, przeżyć, tak niezatartych, jakby teraźniejszych. Przypomniało mi się wtedy spotkanie Komisji Artystycznej STF, z przed kilku dni, gdy wybieraliśmy zdjęcia na wystawę „Bramy szczecińskich kamienic”. Spotkanie w jakże klimatycznym i pasującym do Nich miejscu – w pracowni fotograficznej Andrzeja „Graby” Grabowieckiego, tego z już mniejszą ilością włosów. Ale to inny temat, inna historia, choć taka sama energia…

Były też rozmowy, oglądanie zdjęć w wersji tradycyjnej (odbitek na papierze bromowym!) i pytania o tamten czas, o myśli o fotografii…

Ile energii i zaparcia, kombinacji i wiary, cierpliwości i szczerej pasji (dzisiaj często nadużywane słowo) do fotografii wymagały tamte dni, że o nocach nie wspomnę (a wspomniałem)!. Jestem pewien, że wszyscy z nas, pomimo nawet dużych różnic wiekowych, dotknęli żywej historii, nie tylko SFTu, ale i historii Szczecina z nie tak dawnych, a jakże chwilami trudnych czasów.

Fajnie było, fajnie wyjątkowo, przeżyć tamten czas dzisiaj, bo owo dzisiaj kiedyś stanie się tamtym czasem…

A jako energiczni nestorzy byli i wystąpili:

  • Elżbieta i Timm Stütz,
  • Zbigniew Wróblewski,
  • Janusz Piszczatowski,
  • Wojciech Kołodziej,
  • Janusz Szalański,
  • Andrzej Grabowiecki,
  • Krzysztof Lachowicz

oraz my, trochę młodsi, przyszli nestorzy – oby tak samo energiczni i z takim samym pokornym mistrzostwem w fotografice.

Dziękujemy serdecznie!

Bogusz Borkowski