Menu

Joanna Michniewicz

joanna-michniewicz

„Kiedy fotografuję, to otwartym okiem patrzę na świat a zamkniętym spoglądam w głąb siebie” – Henri Cartier – Bresson

Moja Mama opowiadała mi, że kiedy byłam mała, a ona zostawiała mnie pod opieką mojego Taty, podpowiadała mu „Daj Asi do oglądania zdjęcia – będziesz miał spokój”. Odkąd pamiętam – uwielbiałam przeglądać czarno-białe obrazki, niektóre z fantazyjnie obciętymi krawędziami, na których widziałam moich bliskich. Zostałam nawet rodzinną prekursorką kolorowej fotografii – podczas nieobecności rodziców pokolorowałam kilka zdjęć pisakami 🙂 Potem oglądanie przerodziło się w fotografowanie. Zostałam nadwornym fotografem całej rodziny. Wszędzie biegałam z aparatem, a potem niecierpliwie czekałam na odbiór odbitek z laboratorium. To były emocje! Bez względu na to, czy negatyw był czarno – biały, czy barwny. Teraz nie biegam… Teraz wolę przystanąć, przyjrzeć się, czasami poczekać na odpowiednią chwilę, na ten właściwy moment… ponieważ fotografować to znaczy wstrzymać oddech, uruchamiając wszystkie nasze zdolności w obliczu ulotnej rzeczywistości… (ponownie Henri Cartier–Bresson). I na koniec trochę żartobliwie o powodach rozpoczęcia mojej przygody ze Szczecińskim Towarzystwem Fotograficznym: – Czy mogę zostać członkiem STFu? – A czy szanowna pani fotografowała wcześniej? – Nie…. – W takim razie mogę pani zaproponować członkostwo pasywne… – Będę mogła robić zdjęcia? – Niestety, nie…. ale może pani za to nosić statyw! Nie chcąc nosić statywu musiałam zacząć fotografować!